Tytuł: "Zła Julia"
Gatunek: romans
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 300
Cześć kochani,
w dniu dzisiejszym przychodzę do Was z nie lada gratką dla fanów książek Leisy Rayven. Po sporej burzy jaką wywołała pierwsza część "Zły Romeo", Wydawnictwo Otwarte wypuści za kilka dni kolejną książkę z tej serii. Czy "Zła Julia" jest lepsza czy gorsza od pierwszej części? Czy warto przeczytać i poświęcić kilka chwil na tę pozycję? Tego dowiecie się za chwilę.
w dniu dzisiejszym przychodzę do Was z nie lada gratką dla fanów książek Leisy Rayven. Po sporej burzy jaką wywołała pierwsza część "Zły Romeo", Wydawnictwo Otwarte wypuści za kilka dni kolejną książkę z tej serii. Czy "Zła Julia" jest lepsza czy gorsza od pierwszej części? Czy warto przeczytać i poświęcić kilka chwil na tę pozycję? Tego dowiecie się za chwilę.
Troszkę o treści...
Mija kilka lat odkąd Ethan odszedł od Cassie, a dziewczyna nadal nie zna powodów, dla których chłopak postanowił od niej odejść. Oboje dostają angaż w tej samej sztuce i muszą wyjaśnić sobie kilka zawiłości i nieścisłości. Czy będą potrafili na nowo sobie zaufać? A może niesnaski sprawią, że stanie się to niemożliwe?"Ludzie są jak książki. Każdy, kto pojawia się w naszym życiu, może zerknąć na kilka naszych stron. Jeśli im się spodobamy, pokazujemy im kolejne strony. Jeśli oni nam się podobają, chcemy, by zobaczyli fragmenty, których nie poddaliśmy korekcie. Niektórzy ludzie mają prawo robić notatki na marginesie. Zostawiać swój ślad na nas i naszej historii. Ale ostatecznie wydrukowane słowa – te, które określają nas jako osoby – nie zmienią się bez naszego pozwolenia."
Moja opinia...
Kiedy dostałam propozycję przeczytania i zrecenzowania książki "Zła Julia" w pierwszym momencie podeszłam do tematu dość sceptycznie. Nie chciałam robić tej serii antyreklamy, choć z drugiej strony strasznie mnie korciło, aby przeczytać drugi tom i dowiedzieć się, czy drugi tom okaże się choć odrobinkę lepszy. Zdecydowałam. Trudno, będzie co ma być - choć po cichutku miałam nadzieję, że bardziej mi się ta pozycja spodoba niż "Zły Romeo".
Bohaterów znamy z pierwszej części, zarówno tych pierwszoplanowych, jak i stojących z boku, jednakże odnoszę wrażenie, jakby Ethan oraz Cassie wydorośleli, zmądrzeli, w końcu dojrzeli do stworzenia związku niekoniecznie opartego wyłącznie na sprawach łóżkowych. Oboje podchodzą do ich relacji w głębszy i bardziej emocjonalny sposób, a nie w powierzchowno - łóżkowy. Pod tym względem ta część niewątpliwie zyskała w moich oczach.
W pierwszej połowie książki bardzo, ale to bardzo działał mi na nerwy Ethan. Powody jego zachowania wydawały mi się dość błahe i mało konkretne. Sprawiał wręcz wrażenie zagubionego w swoich emocjach chłopca, który boi się zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Dopiero gdzieś od połowy tej pozycji, gdy jego postępowanie zostało wyjaśnione przez autorkę, powolutku zyskiwał w moich oczach. Z Cassie było wręcz odwrotnie. Kiedy to jeszcze w pierwszej części "Złej Julii" byłam w stanie znieść jej nastroje, tak w drugiej połowie książki miałam już serdecznie dość i chciałam krzyczeć w kierunku Ethana, aby dał sobie z nią w końcu spokój.
Styl pisania pozostał bez zmian. Autorka nie sili się na długie opisy i trudną do przejścia książkę. Jest wręcz przeciwnie. Czyta się ją jednym tchem. Jest lekka, przyjemna. Dialogi, jak i opisy czy przemyślenia są zrównoważone i nie przesadzone w żadną stronę.
Narracja również jest niezmienna. Naszą narratorką jest główna bohaterka - Cassie - i to z jej perspektywy znamy całą historię, co czasem działało mi osobiście na nerwy. Brakowało mi drugiego spojrzenia na wydarzenia, które niewątpliwie wniósłby Ethan.
Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach, tak samo jak było w "Złym Romeo". Jesteśmy w teraźniejszości, jak również przeplatane są sceny z drugiego roku w szkole aktorskiej. Dzięki temu zabiegowi mamy porównanie charakterów i widzimy zmianę w zachowaniu obojga bohaterów.
"Ludzie za bardzo skupiają się na pokonaniu lęku, tymczasem powinni po prostu nauczyć się go akceptować i wbrew niemu robić to, czego się boją"
W pierwszej połowie książki bardzo, ale to bardzo działał mi na nerwy Ethan. Powody jego zachowania wydawały mi się dość błahe i mało konkretne. Sprawiał wręcz wrażenie zagubionego w swoich emocjach chłopca, który boi się zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Dopiero gdzieś od połowy tej pozycji, gdy jego postępowanie zostało wyjaśnione przez autorkę, powolutku zyskiwał w moich oczach. Z Cassie było wręcz odwrotnie. Kiedy to jeszcze w pierwszej części "Złej Julii" byłam w stanie znieść jej nastroje, tak w drugiej połowie książki miałam już serdecznie dość i chciałam krzyczeć w kierunku Ethana, aby dał sobie z nią w końcu spokój.
"Wszyscy nosimy w swoim życiu metaforyczne maski. Wszyscy mamy różne twarze, które pokazujemy znajomym z pracy, przyjaciołom czy rodzinie. Czasami nosimy tak wiele masek, że zapominamy, kto się pod tym wszystkim kryje."
Styl pisania pozostał bez zmian. Autorka nie sili się na długie opisy i trudną do przejścia książkę. Jest wręcz przeciwnie. Czyta się ją jednym tchem. Jest lekka, przyjemna. Dialogi, jak i opisy czy przemyślenia są zrównoważone i nie przesadzone w żadną stronę.
Narracja również jest niezmienna. Naszą narratorką jest główna bohaterka - Cassie - i to z jej perspektywy znamy całą historię, co czasem działało mi osobiście na nerwy. Brakowało mi drugiego spojrzenia na wydarzenia, które niewątpliwie wniósłby Ethan.
Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach, tak samo jak było w "Złym Romeo". Jesteśmy w teraźniejszości, jak również przeplatane są sceny z drugiego roku w szkole aktorskiej. Dzięki temu zabiegowi mamy porównanie charakterów i widzimy zmianę w zachowaniu obojga bohaterów.
"Jak to możliwe, że uczucie, które nie ma ciężaru ani kształtu, dopóki sami mu ich nie nadamy, jest w stanie owinąć się wokół serca jak wąż i ściskać je tak mocno, aż boleć będzie każda zastawka i komora?"
"żeby puścić w niepamięć jednego faceta, najlepiej puścić się z innym"albo
"Mężczyźni są jak wibratory. Fakt, że są fiutami, nie oznacza, że nie możesz ich użyć do dobrej zabawy."które lepiej traktować w sposób humorystyczny ;)
Jednakże podczas czytania znajdziemy dość często piękne i dające do myślenia cytaty, które warto zapamiętać i gdzieś zanotować:
"Ludzie często próbują ukrywać swoje blizny, jak gdyby każdy ślad bólu był dowodem ich słabości. Blizny są dla nich jednoznaczne z błędami, a błędy – ze wstydem. Z nieodwracalnym oszpeceniem doskonałości."
Moja ocena...
Po pierwszej części pozostał mi niesmak - nie bardzo mi się podobała i sprawiała wrażenie banalnej. "Zła Julia" jest swoistą karuzelą uczuciową. Emocje pomiędzy bohaterami są pełne żaru, namiętności i rozpalają do czerwoności, a oni sami sprawiają wrażenie bardziej dojrzalszych. A przez to, że narracja jest prowadzona w dwóch płaszczyznach czasu, możemy zaobserwować zmiany jakie nastąpiły zarówno w Ethanie jak i Cassie. Jeśli się jeszcze zastanawiacie nad przeczytaniem serii, to napiszę jedno - nawet jeśli pierwsza część Was zniechęci, to nie zrażajcie się. Z każdą kolejną częścią jest co raz lepiej. Ocena? Gdybym miała ocenić całą serię moja ocena byłaby zdecydowanie niższa, ale tę konkretną książkę oceniam na bardzo mocne 7/10 i liczę na coś więcej w kolejnej części :)A za możliwość przeczytania i zrecenzowania chciałabym podziękować Wydawnictwu Otwarte!
września 11, 2017
No komentarze
Tytuł: "Zły Romeo"
Gatunek: literatura młodzieżowa
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 332
Mimo to, jestem ciekawa czy kolejna z książek tej serii będzie na podobnym poziomie. Na pewno chciałabym się przekonać i miło rozczarować.
Książka zapewne większość osób zachwyciła(oczywiście tych, którzy przeczytali) i jeżeli tak było, to nie czytajcie mojej recenzji, bo nie będzie z gatunku tych słodkich i pięknych... Ale jeśli jeszcze nie zdecydowaliście się co gorsza na kupno tej książki, to może warto, abyście jednak przeczytali moją poniższą opinię.
Troszkę o treści...
W tej pozycji są przeplatane dwie opowieści. Jedna jest historią wiecznie napalonej młodej dziewczyny, która trafia do szkoły aktorskiej, a tam poznaje Ethana - biedny chłopak, na którego zaciąga parol. Od początku czuć między nimi chemię, to nie ulega wątpliwości. Grają razem w sztuce "Romeo i Julia", podczas której dochodzi do spięcia seksualnego pomiędzy nimi. Ona pragnie się na niego rzucić, a on niekoniecznie chce przyjąć jej umizgi i ciągle się opiera, tłumacząc zawiłymi, czasem mało zrozumianymi, powodami. W końcu zaczynają ze sobą "chodzić". Cassie jest przeszczęśliwa, że może Ethana nazywać "swoim chłopakiem", aż w końcu ten łamie jej serce...
Z drugiej strony mamy historię Cassie i Ethana "po latach". Spotykają się podczas kolejnego granego wspólnie spektaklu, gdzie wracają dziewczynie koszmary przeszłości.
Z drugiej strony mamy historię Cassie i Ethana "po latach". Spotykają się podczas kolejnego granego wspólnie spektaklu, gdzie wracają dziewczynie koszmary przeszłości.
Opinia...
Kiedy dla jednych książka jest pięknym obrazem miłości między dwojgiem ludzi, dla mnie to przereklamowany twór, który kręci się ciągle wokół jednego tematu, a w zasadzie jednej osoby - Cassie - nienasyconej dziewicy, która próbuje na wszelkie możliwe sposoby rozbudzić ciekawość seksualną Ethana. W połowie książki miałam już dość - w sensie głównej bohaterki, i miałam cichą nadzieję, że Holt da sobie z nią spokój i zainteresuje się inną dziewczyną - mniej napaloną i może bardziej interesującą w sensie intelektualnym...
Najgorsza w tej pozycji chyba nie jest sama treść, a te wszystkie słowa zachwytu i blurby na początku. Odnoszę wrażenie, że niektórzy bloggerzy tak na prawdę tej książki nie przeczytali i pisali w ciemno peany oraz hymny pochwalne. Tak samo się dziwie autorkom: Colleen Hoover czy Katy Evans - odnoszę wrażenie, że chyba czytałyśmy inną książkę.
Przepraszam, ale pozycja jest mocno średnia, gdzie trafiały się niekiedy wulgaryzmy, a akcja ślimaczyła się przez praktycznie całą treść opowiadając o jednym aspekcie - seksualnym. Jedyna rzecz jaka mnie trzymała przy doczytaniu do końca była chęć zaspokojenia ciekawości odnośnie tajemnicy Ethana, która się okazała delikatnie mówiąc, nijaka.
Przepraszam, ale pozycja jest mocno średnia, gdzie trafiały się niekiedy wulgaryzmy, a akcja ślimaczyła się przez praktycznie całą treść opowiadając o jednym aspekcie - seksualnym. Jedyna rzecz jaka mnie trzymała przy doczytaniu do końca była chęć zaspokojenia ciekawości odnośnie tajemnicy Ethana, która się okazała delikatnie mówiąc, nijaka.
Cytaty...
Żeby nie być aż tak okrutną, to napiszę, że znalazłam kilka ciekawych cytatów, które ratują negatywny oddźwięk całej książki...
"Człowiek wiecznie karmiony kłamstwami prędzej czy później znienawidzi ich smak."
"Czasami darzenie kogoś uczuciem nie ma nic wspólnego z wolą, a wiele wspólnego z potrzebą."
"Nie da się odnaleźć miłości tam, gdzie jej nie ma, ani ukryć tam, gdzie na prawdę istnieje."
"Czasami otaczam się murem nie tylko po to, by nie nie dopuszczać do siebie innych, ale i po to, aby się przekonać, komu zależy na nas na tyle, aby zechciał go zburzyć."
Ocena...
Jak pewnie zauważyliście, książka nie do końca mi się spodobała, ale zważywszy na dobre cytaty dam jej 4/10, jednakże raczej nie prędko do niej wrócę, a być może wrzucę ją na wymianę bądź przeznaczę na listę do przekazania dla mojej miejscowej biblioteki.Mimo to, jestem ciekawa czy kolejna z książek tej serii będzie na podobnym poziomie. Na pewno chciałabym się przekonać i miło rozczarować.
maja 29, 2017
No komentarze












