facebook instagram
  • Home
  • Książki
  • Przeczytane książki
  • Filmy
  • O mnie
  • Contact
  • Freebies

Blog recenzencki o książkach i filmach.


Autor: Abbi Glines
Tytuł: "Przypadkowe szczęście"
Gatunek: romans
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 320
stycznia 08, 2018 No komentarze


Cześć kochani w Nowym Roku :)

Mam nadzieję, że ostatnie dni oraz godziny starego roku minęły Wam w miłej i sympatycznej atmosferze.

2017 był dla mnie szalonym czasem - postanowienie założenia bloga, czy też instagrama związanego z czytaniem i opiniowaniem książek był na tyle spontaniczną decyzją, że do dziś zastanawiam się co mnie tak na prawdę natchnęło do tego kroku, ale w żadnym wypadku nie żałuję. Cieszę się, że mogłam "poznać" tak wspaniałe osoby jak choćby Ala z bloga POLECAMGOODBOOK, Beata z instagrama @beata.kobiela, Karolina z bloga COME BOOK czy choćby Agnieszka z instagram @magical_reading. Nie sposób w tym miejscu o wszystkich osobach wspomnieć, z jakimi miałam kontakt przez ten rok, jednakże te cztery świetne dziewczyny zapadły mi w pamięci przy pisaniu tego wpisu :)
stycznia 02, 2018 No komentarze

Autor: Anna Szafrańska
Tytuł: "Dziewczyna ze złotej klatki"
Gatunek: new adult
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 407
grudnia 29, 2017 No komentarze


Autor: Sarah J. Maas
Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby
Gatunek: fantastyka
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 843
grudnia 26, 2017 No komentarze

Autor: Jeff Giles
Tytuł: "Na krawędzi wszystkiego"
Gatunek: młodzieżowa, fantastyka
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 384


Cześć kochani,
Mam dziś dla Was opinię po przeczytaniu książki "Na krawędzi wszystkiego" Jeffa Gilesa od wydawnictwa IUVI, którą promuje sam Peter Jackson. Czy była to ciekawa lektura? A może zapadnie mi w pamięć na tyle, iż będę ją polecać innym osobom? Tego dowiecie się poniżej.


"Miłość ojca może i była jak świeca czy latarnia, ale miłość mamy była lepsza: nigdy nie gasła."


Krótko o treści...

Pewnego dnia 17-letnia Zoe spotyka na swojej drodze tajemniczego chłopaka, który przybywa na Ziemię w równie tajemniczych okolicznościach. Musi zabrać duszę mężczyzny, mającego na swoich barkach wiele krzywd i cierpień, do Niziny - mrocznego miejsca, do którego trafiają najgorsze mendy świata.
Zarówno Zoe jak i tajemniczy chłopak nigdy nie mieli prawa się spotkać. Aby uratować dziewczynę, Iks postanawia złamać zasady panujące w Nizinie i ponosi za swój czyn konsekwencje. Czy jeszcze kiedyś się spotkają? Czy wygra uczucie jakie między nimi się zrodziło od pierwszego spotkania?

Moja opinia...

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Kiedy przeczytałam, że pozycja jest polecana przez samego Petera Jacksona, stwierdziłam: Tak! To jest to! Muszę przeczytać, bo Peter raczej by się nie mylił, nieprawdaż? A tu lekka konsternacja. Czytałam, czytałam i czasami pragnęłam, aby książka jak najszybciej się skończyła. 


Narracja prowadzona w książce jest trzecioosobowa, gdzie nasz narrator jest wszechwiedzący i powoli nas wtajemnicza w drobne niuanse dotyczące fabuły. Nie powiem, aby to było złe, ale miałam momenty, gdzie niektóre wątki delikatnie mi się dłużyły, natomiast prowadzona akcja przez samego autora daje wiele do życzenia. Nie spodziewajcie się tutaj nagłych zwrotów, pędzącej fabuły, wielowątkowości, silnej, wiodącej postaci, która pociągnie całość za sobą. Pozycja ta jest raczej spokojna, z dość skomplikowanymi relacjami międzyludzkimi(matka dziewczyny z luźnym podejściem do życia, Zoe niemyśląca o konsekwencjach swojego postępowania, czy Jonah chorujący na ADHD i wymagający większej uwagi) i która to posiada momenty - bardzo dobre momenty, przez co niestety w moim odczuciu jest dość nierówna.

Skłaniającym elementem do przeczytania "Na krawędzi wszystkiego" Jeffa Gilesa jest niewątpliwie świat przedstawiony, który autor wykreował w powieści. Podobała mi się tajemnicza i mroczna Nizina, którą ostatni głos w panowaniu mają Lordowie. Jest coś w tej krainie fascynującego, co sprawiało, że chciałam się dowiedzieć co będzie dalej i czy jeszcze się pojawi wątek z nią w roli głównej. Podobało mi się również jej zestawienie z zimnym, śnieżnym krajobrazem miejsca, w którym mieszkała główna bohaterka - typowe odludzie, skłaniające w większej mierze do zamykania się w sobie i samotności. Oddalone od sąsiednich domostw, sprawiające kłopot w szukaniu pomocy. Było to na swój sposób interesujące.



Niestety, w tej pozycji, była jedna rzecz, która strasznie mnie odrzucała. Czytanie dialogów pomiędzy bohaterami stanowiło niejednokrotnie wyzwanie. Wielokrotnie odnosiłam wrażenie, jakby autor(bądź tłumacz powieści - nie mnie oceniać) pisał pierwszy raz powieść opartą na relacjach pomiędzy postaciami. Kiedy jeszcze radził sobie z narracją i ze światem przedstawionym, tak w dialogach pozostawało wiele do życzenia. Było sztywno, momentami wręcz kuriozalnie - zapewne wynikało to z narzuconego przez autora stylu mówienia poszczególnych postaci, ale nie była to najmocniejsza strona tej powieści.

Kolejnym aspektem, które mnie denerwowało, była postać jak i zachowanie głównej bohaterki - Zoe. Wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że postać stworzona przez Jeffa Gilesa nie ma siedemnastu lat. Jej zachowanie niejednokrotnie przypominało mi zwariowaną trzynastkę. Zero empatii dla brata, dość egoistyczna, zapatrzona w siebie i we własne potrzeby, zakochująca się na pstryknięcie palców. Potrafiąca przyjąć zaloty nieznanego chłopaka i jednocześnie odrzucając brata, dla którego była osobą na której mógł się zawsze wesprzeć. Jej dojrzałość niekiedy mnie zaskakiwała i sprawiała, że sama zaczęłam się zastanawiać jaka ja byłam w jej wieku... 

Moja ocena...

Jest to niewątpliwie lektura dla cierpliwych, szukających lekkiej książki, która będzie odskocznią od cięższych pozycji. Możliwe, że znajdzie również swoich odbiorców, wśród osób lubiących fantastykę, z elementami młodzieżówki. Moja ocena tej pozycji, to bardzo mocne 7/10 i liczę, że Wydawnictwo IUVI pokusi się o wydanie drugiego tomu, ponieważ mimo wszystko, chciałabym się dowiedzieć co dalej się stanie z Iksem i Zoe oraz czy tajemnicze pochodzenie chłopaka zostanie wyjaśnione.


Za możliwość przeczytania tej pozycji chciałabym podziękować Wydawnictwu IUVI.


października 30, 2017 No komentarze


Cześć kochani,
wracam do Was z kolejnymi ulubieńcami miesiąca. Wrzesień mi minął bardzo szybko i dość melancholijnie wśród książek i muzyki, ale nie będę przynudzać, tylko zapraszam do mojego podsumowania Września! :)

#ULUBIONA PIOSENKA

Piosenka, która mnie nastrajała we wrześniu, to była "Snow" Angusa & Julii Stone. Uwielbiam ten ich duecik, który zawsze wprowadza mnie w klimaty chillout'u, wyluzowania i ogólnego relaksu. Codziennie towarzyszyli mi w drodze do pracy i był to nawet sympatyczny spacerek :)




#ULUBIONY AUTOR


Colleen Hoover. Tak, wrzesień mi minął wraz z tą autorką i jej najnowszą powieścią, która będzie miała swoją premierę już w październiku. Jest to chyba jej najlepsza pozycja jaką do tej pory czytałam i z całego serca pokochałam. Jest również w mojej najlepszej piątce książek z tego roku i zapewne długo się to nie zmieni.

#ULUBIONA KSIĄŻKA


Jest to zdecydowanie "Blisko ciebie" Kasie West, którą uwielbiam i kupuję zawsze w ciemno. Odnoszę wrażenie, że z każdą kolejną pozycją wydawaną w Polsce jest z nią co raz lepiej pod względem kreowania bohaterów i prowadzenia narracji. Do stylu nie można się przyczepić, bo jeśli kojarzycie autorkę to wiecie, że pisze lekko, przyjemnie i nie męczy czytelnika nadmiernymi opisami. Tak, "Blisko ciebie" to mój numer jeden w tym miesiącu.


#ULUBIONY FILM

Dość długo się zastanawiałam nad tym, jaki film rzeczywiście przypadł mi w tym miesiącu do gustu i który to, mogłabym Wam polecić. Faktem jest, że nie obejrzałam ich zbyt wiele, ale chyba "Ghost in the shell" był tym, który skradł moje serce. Nie przepadam za Scarlett, ale w tym filmie odwaliła kawałek dobrego aktorstwa. Do tego należy dodać świetne efekty specjalne i soundtrack. Szczerze Wam polecam, jeśli jeszcze nie obejrzeliście, zróbcie to jak najszybciej.


#ULUBIONE JEDZENIE

Ten miesiąc zapamiętam ze smakiem wspaniałych i przepysznych rogalików mojej mamy. Smakują tak jak wyglądają, a cały sekret tkwi w dobrze wyrobionym cieście drożdżowym i marmoladzie różanej. Jeśli jesteście ciekawi przepisu, to z pewnością się z Wami nim wkrótce podzielę :)


#ULUBIONY PROFIL NA IG



We wrześniu totalnie oczarował mnie profil bookstagramowy @reviewjunkie Serdecznie polecam wszystkim, którzy jeszcze go nie znają. Iskra skradła mi serducho odkąd pierwszy raz ją ujrzałam :) Zajrzyjcie koniecznie!


#ULUBIONY BLOG





A jeśli chodzi blogi, to bardzo Was chciałabym zaprosić na świetny blog Pauli, którą możecie znać jako Readforrhys z instagrama :) Wstyd się przyznać, ale Paulę "poznałam" na insta dzięki booktourowi Agnieszki z magical-reading. xD Stałam się we wrześniu stałym gościem i jestem nim do dziś :) A Was serdecznie zapraszam na jej blog, jak również profil na instagramie :)


#ULUBIONA RZECZ

Moją ulubioną rzeczą we wrześniu zdecydowanie był zakupiony notes Leuchtturm 1917 w kolorze nordic blue, który to powoli przeradzam w Bullet Journal na rok 2018. Będzie pięknie, minimalistycznie i po mojemu.


I to by było na tyle z podsumowania września. Ciekawa już jestem co wpadnie do podsumowania października :)
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna, czytamiogladam.pl
października 08, 2017 No komentarze


Autor: Adam Lang
Tytuł: "Klucze"
Gatunek: młodzieżówka
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 292

Cześć kochani :)
w swoim życiu przeczytałam sporo książek - również tych młodzieżowych i muszę jednoznacznie stwierdzić, że typowej młodzieżówki z perspektywy chłopaka, który w tak inteligentny sposób omówiłby relacje damsko - męskie w wieku dojrzewania... Ale do rzeczy :)

"Dobra pamięć jest bardzo ważna, ale umiejętność zapominania - bezcenna."


Krótko o treści...

Główny bohater, Adam, jest kilkunastoletnim, zwyczajnym chłopakiem, chodzącym do liceum. Kilka lat wcześniej przeżył kilkukrotnie traumę: ojciec od niego odszedł, miał również wypadek... Obecnie żyje jak normalny uczniak, któremu wzloty i upadki w szkolnym życiu są nieobce. A jakie to przygody przeżywa nastoletni chłopak? Musicie sięgnąć po tę pozycję.

"Faceci kochają zołzy, które nie boją się ich czasem opieprzyć."

Moja opinia...


Gdy sięgałam po tę książkę, która była dla mnie totalną zagadką, nie wiedziałam się czego mogę się spodziewać po autorze. Na szczęście treść jest bardzo wciągająca a styl pisania z tych, co nie męczą, dzięki czemu przez całą historię w zasadzie przepływamy, zastanawiając się, kiedy to zleciało?
Narracja w "Kluczach" jest pierwszoosobowa, z perspektywy głównego bohatera - Adama. Znajdziemy w niej mnóstwo zabawnych zwrotów akcji, jak i przemyśleń samej postaci odnośnie relacji damsko - męskiej, z perspektywy nastolatka. Są one niekiedy dość osobliwe, ale w wielu elementach trafia w punkt. Dzięki temu zabiegowi, można na prawdę się sporo dowiedzieć o podejściu przez brzydką płeć do pewnych aspektów, na które ja, będąc młodsza, kompletnie nie zwracałam uwagi.

"Jeśli masz wystarczający zasób słownictwa i jeśli odpowiednio się do tego przyłożysz, opiszesz wszystko."

Główny bohater został w bardzo ciekawy sposób nakreślony. Z jednej strony mamy zagubionego chłopaka, który pod wpływem wydarzeń z dzieciństwa został skrzywdzony brakiem męskiego autorytetu w jego własnym życiu i szukaniem jego w osobie wujka. Z drugiej zaś jest chłopakiem, który bawi się dziewczynami, niekiedy sam je krzywdzi swoim zachowaniem, a i tak płeć piękna do niego lgnie. Może moje drogie czas się ocknąć? Czy rzeczywiście aż tak nam się podobają "bad boye"? Na szczęście im dalej się wgłębiamy w treść, tym Adam jakby dorośleje, jego przekonania ulegają lekkiej zmianie, dzięki pewnej przypadkowo napotkanej osobie. I myślę, że gdyby nie ona i wydarzenie z nią związane, Adam tkwił by w swojej matni życia, nie potrafiąc zrobić kroku do przodu.

"Każdy jest ekspertem od życia, tyle że wyłącznie od cudzego."

"Klucze" to momentami zabawna historia o normalnym życiu nastolatka. Szczera do bólu, ironizująca, piętnująca pewne zachowania, ale przede wszystkim ucząca nas, kobiety, abyśmy nie traktowały mężczyzn jak Bogów, a bardziej jak partnerów do rozmów czy spędzania czasu we własnym gronie.
"Ludziom przestaje być ze sobą po drodze. Ktoś idzie do przodu, ktoś zostaje w miejscu, kto nagle ma na siebie nowy pomysł i formuła znajomości po prostu się wyczerpuje, bo ludzie już do siebie nie pasują."
Poniekąd okładka nie zachęca w pierwszym momencie do przeczytania, ale to tylko złudzenie i potwierdzenie reguły, aby nie oceniać książki po okładce. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo zdecydowało się na pozycję ze skrzydełkami. Lubię takie książki, ponieważ mniej się niszczą podczas czytania od tych zwykłych. 


Moja ocena...

Z początku myślałam, że będzie to mało ambitna młodzieżówka. Po lekturze tej pozycji uważam, że każda młoda kobieta wkraczająca w wiek dojrzewania/dorosłości, powinna ją przeczytać. Moja ocena nie może być niższa niż 8/10. Serdecznie polecam. Przeczytajcie koniecznie, a z pewnością się nie zawiedziecie.
października 05, 2017 No komentarze

Autor: Napierała Urszula
Tytuł: "W objęciach anioła Tom I Ostrze miłości"
Gatunek: młodzieżowa, fantastyczna
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 342

Cześć kochani,
dziś przychodzę do Was z książką, którą wybrałam z dwóch powodów. Pierwszym była chęć zagłębienia się w jakąś ciekawą serię, natomiast drugi powód był absolutnie banalny. Chciałam przeczytać coś lekkiego i przyjemnego. Tak oto pozycja "W objęciach anioła" Urszuli Napierały trafiła w moje ręce dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res. 

"Lepiej nie wiedzieć co przyniesie czas, niż znać wszystko sekunda po sekundzie."

Krótko o treści...

Anioł Jake zostaje zesłany na ziemię, aby chronić młodą dziewczynę Allison Heir. Wkrótce zupełnie przez przypadek zostają złamane zasady jakie dotyczą aniołów i zostaje najpierw uwięziony przez archanioła Gabe'a w więzieniu, aby następnie uciec do świata Pao - aniołów upadłych, w którym króluje Lilith. Tymczasem Allison pozbawiona ochronnej mocy swojego anioła, zaczyna grozić niebezpieczeństwo. Na jej szczęście, wkrótce to zadanie zostaje przekazane tajemniczemu Alexowi, który w żadnym wypadku nie jest aniołem. A kim jest? I jak potoczą się losy bohaterów? Tego Wam nie zdradzę, aby nie zabierać przyjemności z czytania. 

"Ludzie w pośpiechu mijają przepiękne miejsca, ale są jakby ślepi na to wszystko. Nie obchodzi ich piękno przyrody, a tylko własna osoba. Bywa nawet tak, że nie obchodzi ich drugi człowiek. To smutne. Jest tylu ludzi, którzy potrzebują pomocy innych, a i tak wciąż niewielu może na nią liczyć."


Moja opinia...


Jak wspomniałam we wstępie, wybierając tę pozycję do zrecenzowania, kierowałam się głównie tym, aby książka była przyjemną lekturą i nie dłużyła mi się w czasie. Gdy do mnie przyszła paczucha od wydawnictwa Novae Res troszkę się przeraziłam objętością i dość małą czcionką, ale od samego początku byłam urzeczona przepiękną okładką, jak również mocno zaintrygowana opisem z tyłu książki. Postanowiłam, że podejdę do tej pozycji od samego początku bez zbędnych uprzedzeń.

"Każdy posiada białą kartkę. [...] Każdy kolejny dzień zaczyna się od białej kartki. Jednak z każdą mijającą godziną kartka się zapełnia, a gdy mija dzień, jest już cała zapisana."

Pisząc tę recenzję zdecydowałam, że moją opinię podzielę na dwie części. W tej wspomnę o kilku minusach, które mnie drażniły podczas czytania, natomiast w kolejnej będą same dobre rzeczy.



Pierwszym aspektem były błędy logiczne. Pojawiło się ich dość sporo i nie mogłam do końca pojąć w jakim kraju się znajdujemy. Z jednej strony mamy postaci z typowo angielskimi imionami, z drugiej odnosiłam wrażenie, jakby całość się działa w Polsce(szkolnictwo typowo polskie, bliskość związana z Poznaniem). Mnie jako czytelnika drażnią takie niedopowiedzenia i chyba wolałabym, aby bohaterowie mieli typowo polskie imiona.
Kolejnym minusem według mnie było od groma powtórzeń w jednym akapicie, czy też w dialogach. Było to dla mnie dość męczące i sprawiało wrażenie, jakby autorka nie potrafiła zastąpić jednego słowa jakimkolwiek innym. Zacytuję choćby pierwszy z brzegu dialog między rodzeństwem:
"- Kamera jest nienaładowana - odparłam.
- Miałaś ją naładować - powiedział z pretensją.
- Zaraz naładuję...
- Okej. To ładuj całą noc i jutro nagrywamy. Ale pamiętaj, żeby ją naładować."

Ostatnim moim zastrzeżeniem, aniżeli minusem zniechęcającym do czytania, było mnóstwo tekstu czy scen wręcz niepotrzebnych, niewnoszących nic do akcji, jak choćby treningi czy plotki między dziewczynami w internacie. 



Teraz przejdźmy do rzeczy przyjemniejszych, czyli do plusów. Niewątpliwie bardzo spodobała mi się stworzona historia sama w sobie. Pojawia się w niej mnóstwo fantastycznych postaci, oprócz aniołów mamy upadłych aniołów(w książce nazwanych Pao), wilkołaki, łowców, którzy zagrażają życiu nie tylko głównej bohaterce. Z każdą kolejną stroną dowiadujemy się o istnieniu magicznych przedmiotów, które mają bardzo ważny wpływ na losy Allison.
Drugim ciekawym aspektem w tej pozycji są właśnie bohaterowie. Niekiedy dość cukierkowi, ale mimo wszystko można ich polubić. Allison, Jake i Alex tworzą przecudowny, choć gatunkowo dziwaczny trójkąt. Jednak autorka w bardzo dojrzały sposób opisała relacje jakie między nimi się rodzą. Dodatkowo postarała się, żebyśmy ich szczerze polubili i przypadkiem którejś z postaci z tego kręgu nie znienawidzili ze względu na jej postępowanie.
Kolejnym plusem jest akcja, która została poprowadzona w bardzo angażujący sposób dla czytelnika. Momentami wręcz nie mogłam się odkleić od książki i chciałam się dowiedzieć co będzie dalej.
Ostatnim aspektem, który zasługuje na wyróżnienie, to zakończenie tej powieści. Ale co to było za zakończenie! Choćby z tego powodu musicie ją przeczytać. Nie zdradzę Wam szczegółów, ale jak nigdy totalnie mnie zaskoczyło. Jest nieprzewidywalne i otwarte na kolejną część. 


Moja ocena...

Pomimo moich zastrzeżeń pod względem technicznym tej książki, bardzo przyjemnie mi się czytało powieść Urszuli Napierały.
Czy jestem ciekawa następnego tomu? Oczywiście, że tak. Czy go przeczytam? Zdecydowanie. Jestem bardzo zaintrygowana, jak autorka poprowadzi akcję i dalsze wątki bohaterów. Jest tyle zagadek nierozwiązanych, że z wielką ochotą sięgnę po kolejną część. Natomiast "W objęciach anioła" zasługuje ode mnie na ocenę 7/10. Czy polecam? Jeśli lubicie lekką lekturę, utrzymaną w młodzieżowym stylu, z aniołami w tle, to tak. Polecam :)

A za egzemplarz recenzencki chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Novae Res.

sierpnia 29, 2017 No komentarze

Autor: Nadia Hashimi
Tytuł: "Afgańska perła"
Gatunek: obyczajowa
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 480

Cześć kochani,
dziś postanowiłam do Was przyjść z inną książką niż zazwyczaj. Jest to interesująca pozycja z trudnym, aczkolwiek bardzo ważnym tematem - traktowania kobiet na Bliskim Wschodzie. A zatem do dzieła...
"Pamiętaj, że przez życie przechodzą tajfuny, które przewracają wszystko do góry nogami. Jednak zawsze musisz wstać i zebrać siły, bo kolejna burza możne się czaić tuz za rogiem"

Troszkę o treści...

Główna bohaterka, Rahima wraz z jej siostrami może chodzić od czasu do czasu do szkoły, ale wyłącznie za pozwoleniem ojca. Na ich nieszczęście nie posiadają braci, toteż jedną dla nich nadzieją jest stary zwyczaj zwany bacza posz, polegającym na przebraniu się dziewczynki za chłopca. Rahima udając przedstawiciela płci męskiej, zyskuje taką wolność i swobodę, o jakich przedtem nawet nie śniła i marzyła. Przechodzi totalną transformację zmieniającą całej jej dotychczasowe życie. Niemal sto lat temu podobnie postąpiła jej przodkini, Shekiba, co pozwoliło jej przenieść się z małej afgańskiej wioski do przepięknego kabulskiego pałacu.

Moja opinia...

Rozpoczynając przygodę z tą pozycją, miałam już wyrobione jako takie zdanie oraz posiadałam wiedzę na temat życia na Bliskim Wschodzie, jednak po przeczytaniu "Afgańskiej perły" Nadii Hashimi nie sądziłam, że jest w Afganistanie i krajach ościennych, gdzie Islam wiedzie pierwsze skrzypce i ma wpływ na mi kulturę i obyczaje, aż tak naznaczona rola kobiety w społeczeństwie.



"Wiesz co się mówi na temat ludzkiej duszy? Że jest twardsza niż kamień i jednocześnie delikatniejsza niż płatki kwiatów."

W pewnym sensie "Afgańska perła" jest przepiękną, aczkolwiek brutalną opowieścią o dwóch kobietach Rahimie i Szekibie, które muszą sobie radzić w prawdziwych realiach życia na Bliskim Wschodzie. Książka ta pokazuje, że tak na prawdę na przestrzeni stu lat nic się nie zmieniło i nie zanosi się, aby miały nastąpić w tej kwestii jakiekolwiek postępy, choć choćby możliwość kandydowania kobiet do parlamentu jest niewątpliwym krokiem do przodu.
Kobieta jest nikim. Nie może ubiegać się o własne prawa, bo czeka na nią okropna kara, ich nasib - przeznaczenie. Mężczyźni nie szanują kobiet, nie liczą się z ich zdaniem. Ich jedynym życiowym zadaniem jest koczowanie w czterech ścianach, sprzątanie, gotowanie i urodzenie potomka - najlepiej płci męskiej. Kobiety muszą niekiedy pogodzić się z tym, że ich mąż ma kilka żon, a ich los jest uzależniony od tego, jakie będą miały z pierwszą żoną... Przykre, ale tak właśnie wygląda życie na Bliskim Wschodzie.


Książka ta bardzo mną wstrząsnęła i na pewno na długi czas zostanie zapamiętana. Moja podświadomość z wieloma elementami kultury Bliskiego Wschodu się nie zgadzała i głos wewnętrzny się buntował wobec takiego traktowania kobiet. I pomimo, że ta książka jest jedynie fikcją, to w bardzo autentyczny i realistyczny sposób została napisana. Niekiedy miałam wrażenie jakbym śledzia losy dwóch rzeczywistych kobiet, Rahimy i Shekiby. Odczuwałam ból i samotność każdej z kobiet występujących w tej pozycji, które zostały opisane w chwytający za serce sposób.
"Czasem trzeba wyjść z tłumu, przekroczyć granicę. Zdobyć się na odwagę i wyciągnąć ręce po szansę, jeśli się czegoś bardzo pragnie."

Moja ocena...

Jak dla mnie książka zasługuje na ocenę 7/10. Jest to ciekawa pozycja, pokazuje realia i autentyczność życia w Afganistanie na przestrzeni 100 lat, ale brakowało mi w niej jakiegoś radośniejszego punktu zaczepienia, który dałby nadzieję, że Afganistan jednak się zmieni na rzecz kobiet... Mimo wszystko warto przeczytać choćby z czystej ciekawości, porównując życie kobiet na Bliskim Wschodzie z modelem życia naszym, europejskim.


lipca 27, 2017 No komentarze

Autor: Lisa Glass
Tytuł: "Błękit"
Gatunek: młodzieżowa
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 400

Cześć moi kochani,
dziś mam dla Was recenzję książki, która zdecydowanie zachwyci osoby w wieku 15+ a także będzie idealną propozycją dla fanów książek Kasie West. Serdecznie zapraszam do recenzji!

Troszkę o treści...

Iris, szesnastolatka z małego miasteczka, żyje tylko i wyłącznie surfingiem. Jest to dla niej istota życia, bez której nie potrafi oddychać. Pewnego dnia na jej drodze staje osiemnastoletni Zeke - gwiazda surfingu. Iris i Zeke z każdym dniem co raz więcej czasu spędzają że sobą. Dziewczynę całkowicie pochłania idealny świat młodej gwiazdy sportu. Ale czy Zeke przypadkiem nie jest zbyt perfekcyjny? Co się kryje w jego przeszłości, co nie pozwala się mu bardziej otworzyć przed dziewczyną? 


Moja opinia...

Kiedy sięgałam po tę pozycję wiedziałam już na samym początku, że muszę inaczej podejść do tej recenzji z racji tego, że książka jest skierowana do młodszego czytelnika, choć gdzieś podświadomie czułam, że mi się spodoba. Lubię od czasu do czasu przeczytać coś lżejszego; książkę, która będzie odskocznią od poważniejszych tematów i spędzę z nią mile czas. I tak też się stało z "Błękitem" autorstwa Lisy Glass. Użyty język w tej pozycji jest lekki, przystępny, co sprawia, że pochłania się stronę za stroną w zawrotnym tempie. 

"Trzeba uważać na ludzi, którzy nigdy nie mają wątpliwości co do swoich racji. Myślą, że wszystko wiedzą najlepiej, a to sprawia, że są niebezpieczni dla otoczenia."

Książka ta jest przyjemną lekturą na jedno, maksymalnie dwa popołudnia, gdzie przed oczami będziemy mieć słoneczne plaże, fale, surfing i w tle ciekawie napisaną historię miłosną z jej upadkami oraz wzlotami, pewnymi niedomówieniami czy też nawiedzającymi duchami przeszłości w postaci byłych partnerów.



Jednoznacznie muszę stwierdzić, że jest to zdecydowanie "najgorętsza historia lata" jak reklamuje hasło z tyłu książki i nie będzie to slogan na wyrost. Głównych bohaterów wręcz nie da się nie lubić. I choć Iris w niektórych momentach działała mi na nerwy, to zwalam to na karb jej młodego wieku i braku doświadczenia. Natomiast Zeke i jego rodzina totalnie mnie ujęła. Wiele "akcji" przez nich organizowanych, jak i dialogów doprowadziło do uśmiechu na mojej twarzy. Dzięki nim ponowie poczułam się jak nastolatka. Żyłam wręcz ich życiem i chciałam jak najszybciej doczytać do końca, aby dowiedzieć się jak potoczą się losy Iris i Zeke'a. I choć końcówka odrobinę mnie zawiodła - zbyt cukierkowa jak na mój gust - to i tak uważam, że książka jest warta przeczytania. 

"[...] Znacie tu słowo "e-znajoma"?- Nigdy tego nie słyszałam.- No więc używa się go, kiedy spotykasz się z kimś, kto nie jest jeszcze twoją dziewczyną. A kiedy przestawiasz ją ludziom ze swojej paczki, mówisz: "To jest moja, eee, znajoma. Rozumiesz?"

Do tego wszystkiego ta okładka. Jestem zdecydowanie sroką książkową... Uśmiechający się pełnią życia młody surfer ujął mnie i nie ukrywam, że to był jeden z tych powodów, dla których zdecydowałam się przeczytać tę pozycję. Okładka jest optymistyczna, słoneczna, utrzymana w kolorach lata, że aż chce się wyjść na plażę. 


Moja ocena...


Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę, nawet jeśli już dawno wasz nastoletni wiek minął, choćby po to, aby przypomnieć sobie czasy totalnej beztroski. Uważam, że "Błękit" Lisy Glass zasługuje na mocne 8/10 i nie będzie to ocena na wyrost. Polecam, szczególnie teraz, kiedy lato w pełni i może zna się za tracić w tym cudownym romansie!

A za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.





lipca 17, 2017 No komentarze

Autor: Jeniffer L. Smith
Tytuł: "Odległość między tobą a mną"
Gatunek: young adult
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 304

Cześć kochani,
dziś ponownie przychodzę do Was z pozycją od Bukowego Lasu, które to wydawnictwo dało mi możliwość przeczytania i zrecenzowania ich kolejnej książki - całkiem świeżutkiej nowości. Czy jest warta przeczytania? Opinię znajdziecie poniżej...


Troszkę o treści...

Historia rozpoczyna się w pewien upalny dzień, gdy przez skwar w całym Nowym Jorku wysiada prąd. W momencie spadku napięcia Lucy znajduje się w windzie, ale nie jest tam sama. W totalnej ciemności towarzyszy jej młody chłopak, syn zarządcy budynku - Owen. Jedno zdarzenie, które na zawsze zmienia ich losy, krzyżując się na kartach tej książki...

Moja opinia...

Sięgając po "Odległość między tobą a mną" Jennifer E. Smith miałam wewnętrzne przeczucie, że będzie to pozycja, która na dłuższy moment zapadnie w mojej pamięci i będę mieć po niej kaca książkowego. Nie pomyliłam się. Jest to przecudowna opowieść o nastoletniej miłości, która musi sprostać wszelkim problemom jakie pojawiają się przy uczuciach na odległość.



Książka ta składa się z 51 rozdziałów podzielonych na 5 części. Co zabawne, niektóre rozdziały są tak krótkie, bo składają się z kilku zdań prawie przypominając poezję.

Styl pisania autorki jest i w zasadzie musi być lekki, bowiem książka jest przeznaczona dla młodzieży, ale dla tej bardziej wymagającej. Nie znajdziemy tutaj wartkiej akcji, imprezowania i błahych problemów egzystencjalnych nastolatka typu w co ma się ubrać. Autorka przez większość historii skupia się głównie na emocjach targających bohaterami. I to nie tylko są uczucia pomiędzy główną parą, ale także związane z problemami przeprowadzki, zmianą otoczenia i nowego miejsca zamieszkania, przyszłości, czy też smutnej i ujmującej za serce przeszłości.
"Bo tak to już jest, kiedy znajdziesz się obok kogoś dla ciebie ważnego: świat kurczy się do właściwych rozmiarów. Dopasowuje się do was dwojga, nie zważając na całą resztę."
"Odległość między tobą a mną" jest książką utrzymaną w starym stylu, gdzie technologia została odstawiona na bok, a główni bohaterzy komunikują się za pomocą kartek pocztowych. Zważywszy, że uwielbiam postcrossing, wzmianka o wysyłaniu kartek przez młode osoby, strasznie mnie urzekła i trafiła do mojego serca. Pamiętacie może film "Masz wiadomość"? To tutaj motyw przewodni wysyłania wzajemnych wiadomości jest podobny.



Zakończenie tej książki jest w zasadzie otwarte. Nie wiemy tak na prawdę, czy Owen i Lucy będą razem, czy ich uczucie przetrwa odległość kilku tysięcy kilometrów. Ale to dobrze. Możemy mieć nadzieję, że tak właśnie będzie.
"Zupełnie nowy początek nie istnieje. Wszystko, co nowe, następuje po czymś starym, każdy początek dokonuje się kosztem końca."


Moja ocena...

Zważywszy, że autorka w książce "Odległość między tobą a mną" w bardzo piękny i dla mnie osobiście w zaskakująco dojrzały sposób opisuje całą opowieść, nie mogę wystawić innej oceny jak 9/10. Brakowało mi w tej pozycji momentami więcej akcji, jednakże uważam że każdy nastolatek powinien sięgnąć po tę książkę odrywając się choć na chwilę od komórek i komputerów. Szczerze polecam, bo jak widać nawet dorosłej osobie się także spodobała ta pozycja!

Za egzemplarz bardzo chciałabym podziękować wydawnictwu Bukowy Las. Czytanie i recenzja tej książki to była sama przyjemność!



lipca 14, 2017 No komentarze

Autor: Alicja Górska
Tytuł: "365 dni. Zobaczymy się znów"
Gatunek: young adult, fantastyka
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 190

Cześć kochani, 
zachęcona rekomendacją samej autorki, postanowiłam przeczytać tę pozycję z czystej ciekawości, jak i z ogromnym zainteresowaniem. Nie ukrywam, że również towarzyszyły mi lekkie obawy, gdy siadałam do lektury z racji młodego wieku samej autorki i szczerze myślałam, że nic dobrego z tego nie może wyniknąć. Jakież było moje zdziwienie po przeczytaniu pierwszych pięćdziesięciu stron...

Troszkę o treści...

Główna bohaterka, Lullaby żyje w pozornie szczęśliwym związku z Evanem. Gdy poznaje nowego wykładowcę sztuki Louisa, cały jej świat przewraca się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Louis wydaje się być totalnym zaprzeczeniem Evana. Oboje znajdują wspólny język, pasję, spędzają ze sobą co raz więcej czasu i w końcu między nimi zaczyna tlić się uczucie. Jednak ani Evan ani Louis nie są tymi za kogo uważają ich ludzie... A kim są? Nie zdradzę, musicie przeczytać :)


Moja opinia...

Czytając początkowo opis z tyłu książki wydawało mi się, że będzie to takie typowe young adult, które lubię od czasu do czasu przeczytać w ramach odskoczni od cięższych tytułów. Jakież było moje zaskoczenie i zdziwienie, kiedy okazało się, że obaj mężczyźni skrywają w sobie tajemnicę, którą wyjawiają jedynie Lullaby.



Główna bohaterka jest na ogół ciekawą postacią, choć był pewien moment, gdzie strasznie mnie zdenerwowała swoim zachowaniem i postępowaniem, ale nie chcę tutaj spojlerować fabuły. Poza tą pewną "drobnostką" dotyczącą zasad moralnych, jest to postać zbudowana w interesujący sposób. Czuła, inteligentna, delikatna. Do tego Louis - ucieleśnienie dobra i jego przeciwieństwo - Evan. Nie wiem dlaczego, ale osobiście Evan skojarzył mi się z typowym "bad boyem" i autentycznie go polubiłam(bardzo chciałabym, aby powstała odrębna powieść na temat Evana i jakiejś nieznajomej, która sprowadzi go na dobrą drogę - w tym miejscu ponowna prośba do autorki).

"To tylko miłość. Ona przychodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Nie pyta o zgodę. Szuka serc i ją znajduje, ale nie czeka na ich otwarcie. Sama je otwiera."

Cała powieść, choć nie jest to typowy grubasek, jest przepełniona emocjami i wartką akcją. Pod jej koniec, uczucia głównych bohaterów lekko mnie przytłoczyły, aż musiałam odetchnąć. Jednak nie świadczy to o tym, że książka jest napisana ciężkim językiem. Wręcz przeciwnie. Pochłonęłam ją bardzo szybko i koniec końców po jej skończeniu poczułam niedosyt - przez zakończenie, które w zasadzie jest otwarte i daje pole do manewru dla autorki, jak również dla czytelnika - sam może dokończyć losy Lullaby, Evana czy Louisa. Niewątpliwym atutem w trakcie czytania tej pozycji są ciągłe zmiany akcji i w pewnym sensie zaskoczenia w fabule. Obie te rzeczy sprawiają, że czytelnik chce dobrnąć do końca tej historii nie odrywając się od książki i co najważniejsze pozycja ta w żadnym wypadku nie nudzi!



I teraz najważniejsze. Patrząc na to, że powieść napisała siedemnastolatka, muszę jednoznacznie stwierdzić, że wyszło jej to bardzo ładnie i choć nie obyło się bez kilku błędów, to język jest lekki, "wpadający w oko" i czytanie tej książki w żadnym wypadku nie męczy. Wręcz przeciwnie, strony pochłania się jedna za drugą, przez co gubi się gdzieś godziny na zegarku, co jest bardzo przyjemnym uczuciem.

Ocena końcowa...

Według mnie książka ta zasługuje na bardzo dobrą ocenę 8/10. Jest wypełniona akcją, ma w sobie pokłady przeróżnych emocji i na prawdę jest warta przeczytania. Szczerze polecam!

A gdybyście chcieli lepiej poznać autorkę, to zapraszam na jej profil na instagramie lub na prowadzonego bloga. 

lipca 13, 2017 No komentarze

Autor: JP Delaney
Tytuł: Lokatorka
Gatunek: thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 480

Cześć kochani,
gdy tylko usłyszałam, że ta książka ma trafić na polski rynek, wiedziałam, że po prostu będę musiała ją w najbliższej przyszłości przeczytać. To jest ten typ, ten gatunek książkowy, który do mnie najbardziej przemawia(zaraz po romansach oraz fantastyce) i w którym to lubię się zaczytywać. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Otwarte ponownie dało mi szansę dokonania recenzji ich kolejnej pozycji. Dziękuję z tego miejsca i zapraszam do lektury :)


Krótko o treści...

Dwie kobiety, łudząco do siebie podobne, szukające idealnego mieszkania do wynajęcia, zbliżona do siebie historia, ale czy na pewno? Poprzednio Emma - kobieta w szczęśliwym związku, przeżywająca traumę po włamaniu do mieszkania, próbująca sobie poradzić z rzeczywistością i wspomnieniami. Z drugiej strony, teraz, Jane - kobieta, która straciła tuż przez porodem dziecko. Również na swój sposób musi poradzić sobie z rzeczywistością i wspomnieniami. Jest jeszcze właściciel mieszkania. Despotyczny architekt - Edward. Co łączy obie kobiety z tajemniczym mężczyzną, który zaprojektował zimny i minimalistyczny dom? Czy któraś z nich nie przeżyje szczęśliwie tej znajomości?
"Ludzkie relacje, podobnie jak całe ludzkie życie, zwykle obrastają mnóstwem niepotrzebnych rzeczy. Kartki walentynkowe, romantyczne gesty, ważne rocznice, drobne czułostki... To wszystko składa się na nudę i inercję zwykłych, konwencjonalnych związków, wyznacza ich bieg, zanim jeszcze tak na prawdę się rozpoczną."

Moja opinia...

Zacznę dość nietypowo. Wyobraźcie sobie, że macie możliwość zamieszkania w domu, który wie o Was wszystko. Ile ważycie, ile godzin śpicie, zna Wasze upodobania odnośnie jedzenia, wie jaką ustawić temperaturę podczas prysznica, a nawet potrafi ustawić oświetlenie względem Waszego nastroju. Zamieszkalibyście w takim miejscu?

Akcja "Lokatorki" dzieje się właśnie w takim nowoczesnym domu. I kiedy na początku czujemy się w nim wygodnie, spokojnie, pozbawieni problemów, bo dom za nas decyduje, to szereg zakazów i nakazów w sporządzonej umowie sprawia, że w pewnym momencie miejscu to nas osacza, niszczy od środka. Odnosimy wrażenie, jakby był sterowany przez obcą osobę.
"Możesz uczynić swój dom tak pustym i wymuskanym, jak tylko chcesz. Ale to i tak nie będzie miało znaczenia, jeśli w Twoim wnętrzu panuje kompletny chaos."
Autor ma umiejętność budowania napięcia od pierwszych stron w książce. Powoli, niespiesznie zdradza nam kolejne tajemnice skrywane przez każdego z bohaterów. I choć mi się udało w połowie książki odkryć zagadkę morderstwa to i tak do końca liczyłam na inne zakończenie, które okazało się zaskakująco... słabe. Nie po to człowiek wczytuje się w treść, w budowane napięcie, aby na koniec doznać okropnego zawodu.



Akcja jest wciągająca przez co książka pochłania nas na kilkanaście godzin. Tworzy aurę niepokoju, ma w sobie sporo z mroczności thrillerów skandynawskich.

Cała powieść składa się z rozdziałów, które są zapoczątkowane przez pytania bądź twierdzenia(z którymi się zgadzamy bądź nie zgadzamy) z testu psychologicznego. Jest to niewątpliwie bardzo ciekawy zabieg, który skupia na sobie zainteresowanie czytelnika. Wielokrotnie zatrzymywałam się na tych pytaniach łapiąc się na tym, że w zasadzie zastanawiam się, którą opcję sama bym wybrała. Jakbym sama rozwiązywała jakiś test. Jakbym odpowiadała na pytania Edwarda. Czułam się poniekąd, jakbym starała się o to mieszkanie. I na koniec, jakbym chciała odpowiedzieć tak, aby się spodobała odpowiedź Edwardowi albo patrząc na jego psychikę, którą odpowiedź on by wybrał. Pod tym względem ta książka zostawiła w mojej pamięci ślad, dzięki któremu nieprędko o niej zapomnę.

Narracja pojawia się z dwóch perspektyw/dwóch bohaterek. Poznajemy powoli losy Emmy oraz Jane ze strony każdej z nich. Wchodzimy w ich psychiki i wiemy co one czuły względem domu, względem Edwarda. Trzeba przyznać, że ich losy są intrygująco - wciągające, a autor zgrabnie przechodzi z warstwy psychologicznej na graniczący z nią erotyk.
"Kiedy człowiek traci centrum swojego wszechświata, zrobi wszystko, aby go a powrót scalić."
Dla jednych będzie to minusem, dla innych plusem - zależy, w której grupie się znajdujemy, postać Edwarda do złudzenia przywodzi na myśl innego znanego z ostatnich lat literackiego erotomana i sadystę - Christiana Greya. Niestety, łóżkowe zapędy Edwarda oraz w pewnym sensie wyrachowanie i poczucie wyższości nad innymi sprawiają wrażenie, że w naszych myślach pojawia się porównanie z tym drugim. Wystarczy choćby spojrzeć na poniższy cytat:
"Nigdy nie przepraszaj za osobę, którą kochasz, bo wychodzisz wtedy na skończonego fiuta."

Podsumowując...

Póki co, jest to najlepszy thriller psychologiczny jaki trafił w moje ręce. Gorąco polecam nie tylko fanom gatunku, ale przede wszystkim osobom, które jeszcze z tym rodzajem książek nie mieli styczności. Od pierwszych stron masz ochotę rozwiązać tajemnicę zagadkowej śmierci. Ode mnie zasłużona ocena 8/10! Gorąco polecam!

A za egzemplarz chciałabym serdecznie podziękować Wydawnictwu Otwarte.




lipca 11, 2017 No komentarze
Older Posts

Wyzwanie obieżyświata

Pod tym linkiem znajduje się więcej informacji na temat wyzwania czytelniczego, jakie sobie narzuciłam w 2019r.
Pewnie przejdzie ono również na 2020r., ale mimo wszystko zachęcam do zajrzenia na stronę :)

W I Ę C E J

Zajrzało tu już...

About me

About Me

Cześć!
Witaj w moim małym miejscu.
Serdecznie zapraszam cię do mojego świata, gdzie królują książki i filmy.
Zrób sobie herbatkę lub kawkę, złap za ciepły kocyk i spędź miło czas :)

Kasia, @czytamiogladam_pl

Instagram

Labels

10/10 2/10 3/10 4/10 5/10 6/10 7/10 8/10 9/10 film książka

Blog Archive

  • ▼  2021 (1)
    • ▼  września (1)
      • #192 Sekret Heleny | L. Riley
  • ►  2019 (33)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (1)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (6)
  • ►  2018 (97)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (7)
    • ►  września (12)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (6)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (10)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (11)
  • ►  2017 (99)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (10)
    • ►  października (11)
    • ►  września (11)
    • ►  sierpnia (13)
    • ►  lipca (15)
    • ►  czerwca (12)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (8)
    • ►  marca (2)

Created with by ThemeXpose